krs coop facebook
Serwis Informacyjny Społem

aaa
100 lat „Społem" Powszechnej Spółdzielni Spożywców w Zamościu
Jubileuszowa Gala wieńczyła obchody 100-lecia funkcjonowania Spółdzielni.
aaa
Wystawa w Muzeum Historii Spółdzielczości. Kapitał kolektywny
aaa
150 lat Społem WSS Śródmieście w Warszawie
W warszawskim klubie Space świętowali swój wyjątkowy jubileusz członkowie i pracownicy WSS.
aaa
Uroczysta Gala 150-lecia Spółdzielczości Spożywców „Społem" w Polsce
12 września br. na Zamku Królewskim w Warszawie, odbyła się uroczysta gala jubileuszowa, z udziałem ponad 300 przedstawicieli spółdzielni „Społem" ...
aaa
Jubileusz 100-lecia „Społem" Powszechnej Spółdzielni Spożywców w Bochni
Copyright by KZRSS "Społem"

Wywiad Prezesa Zarządu „Społem" PSS „Feniks" we Wrocławiu dla „Polski - Gazety Wrocławskiej"

Kategoria: SERWIS INFORMACYJNY SPOŁEM NR I/2016 Opublikowano: czwartek, 31, marzec 2016

W dzienniku „Polska – Gazeta Wrocławska" z dnia 25 marca br. ukazał się interesujący wywiad z Jerzym Kraśniewskim – prezesem Zarządu „Społem" Powszechnej Spółdzielni Spożywców „Feniks" we Wrocławiu, zatytułowany „W Feniksie doceniamy produkty powstałe u nas, a nie w fabryce na drugim końcu Europy". Wywiad na temat wyzwań, jakie stoją przed Domem Handlowym „Feniks", przeprowadziła redaktor Agata Bociek.

Oto treść tego wywiadu.
112 lat istnienia to imponujący czas funkcjonowania. Jaki jest dzisiejszy Feniks i jak odnajduje się wśród innych obiektów handlowych?
Można powiedzie, że jesteśmy ostatnimi mohikanami dawnych tradycji kupieckich. Wystarczy sięgnąć po książkę telefoniczną. W trakcie jej przeglądania widać, że już samo pojęcie domu handlowego zanikło. My jako jedyni funkcjonujemy pod tą nazwą we Wrocławiu.
Powstający w 1904 r. Feniks miał ambicje światowe, nawiązywał do innych ważnych centrów handlowych. Był pomyślany jako luksusowy dom handlowy dla ekskluzywnej klienteli w bogatym i rozwijającym się mieście. Jego właściciele, bracia Barasch, uwidocznili te ambicje w globusie zwieńczającym fasadę budynku do 1930 roku.
Dynamicznie rozwijające się miasto Breslau zderzyło się z tym po pierwszej wojnie światowej, po wielkim kryzysie, gdy powstawały nowoczesne domy handlowe. Wtedy obiekt braci Barasch musiał się zmieniać. Dzisiaj my też staramy się nadążać za przemianami, modernizować, utrzymać handlowy charakter Feniksa. Natomiast nasze otoczenie zmienia się dramatycznie. Mam na myśli miejsce naszej lokalizacji na tle miasta, zwyczaje klientów oraz ich mobilność.
Na czym polegają te dramatyczne zmiany otoczenia?
Kiedyś ludzie w sklepach kupowali najbardziej potrzebne produkty. Dziś odwiedzają galerie. Dawniej chodziło się do nich pooglądać obrazy. Teraz do galerii chodzi się nie tylko po zakupy, ale też do restauracji, kina itp. Dla wielu klientów wyprawa na zakupy to wizyta tylko w wielkich obiektach handlowych. Ubolewamy nad tą zmianą. Ulice handlowe zanikają, albo się degradują, jeśli chodzi o jakość sklepów. Widać to na naszych głównych ulicach w centrum Wrocławia, dawniej będących ważnymi szlakami handlowymi.
Kiedyś przybysze z całego Dolnego Śląska przemieszczali się trasą z Dworca Głównego, przez obecną ul. Piłsudskiego i Świdnicką do Rynku. Po drodze robili zakupy. Obecnie galerie handlowe często lokuje się na peryferiach miast. Klienci nawet nie wjeżdżają do Wrocławia na zakupy. A jeśli docierają do centrum to też idą do dużych galerii. W efekcie degradują się dawne handlowe ulice, np. ul. Świdnicka. Niestety te smutne zmiany są konsekwencjami nieprzemyślanych decyzji urbanistycznych. Kiedy u nas budowano wielkie centra handlowe, na całym świecie już pojawiały się krytyczne uwagi na ten temat. W miastach zachodnioeuropejskich wypracowywano programy rewitalizacji ulic handlowych. My podążamy ścieżką uczenia się na własnych błędach.
Stąd na reprezentacyjnych ulicach w centrum pojawiły się np. secondhandy czy sklepy z rzeczami za 5zł. Obiekty handlowe wypierane są też np. przez restauracje. Wiele jest takich zmian.
Z jakimi jeszcze przemianami w handlu w centrum mamy do czynienia?
Z jednej strony chcemy żeby tradycyjne ulice handlowe zostały zachowane, a z drugiej – utrudniamy ludziom dojazd do nich. Społeczeństwo jest wygodne. We Wrocławiu na mieszkańca wypada dwa razy więcej samochodów niż w Berlinie. Czy jesteśmy tak zamożni? Nie, po prostu nie mamy tak dobrej komunikacji miejskiej jak Berlin.
Oczywiście można podążać drogą utrudniania ludziom korzystania z samochodów. Wtedy nie będą mieli wyjścia. Trochę działa to u nas w ten sposób. Zamiast metody marchewki, stosuje się metodę kija. Zamiast poprawiać komunikację, likwiduje się miejsca parkingowe, zwiększa ich cenę, ogranicza przepustowość dróg, zamyka ulice, zmusza ludzi do jazdy rowerem. Trudno zmusić kogoś chcącego kupić coś ciężkiego, albo np. matkę z dwójką dzieci, żeby pojechali na zakupy do centrum na rowerze. Ta matka pojedzie samochodem tam, gdzie będzie mogła zaparkować i zrobić zakupy z dziećmi.
Można mnożyć przykłady sytuacji życiowych, przez które ludzie nie korzystają z komunikacji zbiorowej. Centrum miasta dla prowadzących samochody staje się handlowo mniej atrakcyjne. W centrum jest też coraz mniej mieszkańców, zastępują ich studenci albo turyści. To jest inna klientela, o zupełnie innej mobilności i potrzebach. To nie są już rodziny. Nie zadbano o to, żeby lokalizacja spełniała ich potrzeby. Centrum się zmienia.
Na pewno istnieją też jakieś pozytywne aspekty tych zmian?
Plusem jest obecność w centrum urzędów mających tu tradycyjnie swoje siedziby, które odwiedza wiele osób. Pozytywne jest też to, że Rynek dla ludzi jest coraz atrakcyjniejszy pod względem rozrywkowym. Można wypić piwo z kolegami, ale też pójść do biblioteki czy odwiedzić instytucje kulturalne. Możemy się cieszyć, że Wrocław żyje nocą, natomiast pojawia się pytanie: dlaczego nie żyje równie intensywnie w ciągu dnia?
Jednak Feniks prężnie funkcjonuje od wielu lat na wrocławskim Rynku. Na czym polega jego fenomen?
Dzięki obecności wielu polskich i regionalnych produktów w Feniksie bronimy się przed efektami niekorzystnych zmian w handlu. Mamy oryginalne, wyjątkowe artykuły wysokiej jakości. Niestety, producentów wyrobów lokalnych jest coraz mniej. Nie wytrzymują konkurencji z wielkimi fabrykami i koncernami. Giganci nie są zainteresowani promowaniem jakiejś małej regionalnej mleczarni czy masarni, gdzie dzięki tradycyjnym metodom powstaje np. kiełbasa.
My doceniamy zwłaszcza produkty powstałe tutaj, a nie w jakiejś wielkiej fabryce na drugim końcu Europy. Wspieranie polskich i lokalnych producentów to nasz moralny obowiązek. Dzięki ich wyrobom nasza oferta była i jest atrakcyjna, dla klientów z Wrocławia i turystów. Odróżniamy się tym od innych wielkich sklepów. Promujemy polskie produkty znane od lat, jak choćby kosmetyki „Pani Walewska", dobrze znane naszym mamom i babciom, ale też wprowadzamy nowości.
Dlaczego lokalne produkty są atrakcyjne dla klientów?
Jeśli w jakiejś dużej sieci czy supermarkecie coś się promuje to wkrótce we wszystkich sklepach w Europie znajdzie się to samo. I będzie pochodziło z tych samych ponadnarodowych koncernów. To się trochę ludziom nudzi. Chcieliby mieć coś ciekawego, innego. Chodzenie do sklepów jest dla wielu osób przyjemnością, ale tylko kiedy mogą zobaczyć coś nowego, a nie wszędzie dokładnie to samo. U nas znajdą wiele oryginalnych produktów.
Kto najczęściej Państwa odwiedza?
Nasi najwierniejsi klienci to ci przychodzący do nas od wielu lat. Jednak odwiedzają nas osoby w różnym wieku. Szanujemy tradycyjnych, stałych bywalców, ale też staramy się przyciągać młode osoby. Z myślą o nich otworzyliśmy Burger Kinga i przeznaczyliśmy przestrzeń na najwyższych kondygnacjach na interesujące ich produkty. To są klienci, którzy będą nas odwiedzać w przyszłości.
Co klienci cenią sobie najbardziej w Feniksie?
Odwiedzający nas cenią wiele produktów dostępnych w naszym Domu Handlowym. Jednak największym uznaniem cieszy się żywność. W dzisiejszych czasach ludzie bardziej niż kiedyś zwracają uwagę na to, co jedzą, Nie tylko ci mający jakieś ograniczenia czy problemy zdrowotne. Społeczeństwo chce się zdrowo odżywiać i my to zapewniamy. Nadążamy za zmieniającymi się trendami żywieniowymi. Eksponujemy informacje o producentach i składzie produktów. Słuchamy klientów, jesteśmy zawsze otwarci na uwagi. Dostosowujemy się do ich gustów. Wiemy, że jeśli coś nie będzie smakować to klienci zagłosują nogami i pójdą do konkurencji.