krs coop facebook
Serwis Informacyjny Społem

aaa
Jubileuszowa gala Powszechnej Spółdzielni Spożywców „Społem" w Białymstoku
To była wspaniała podróż po 120-letniej historii. Taki jubileusz zdarza się tylko raz, stąd rozmach i wyjątkowe atrakcje.
aaa
Jubileusz 45-lecia „Społem" Spółdzielczych Domów Handlowych „CENTRAL" w Łodzi
Uroczyste obchody w formie pikniku oraz miasteczko zdrowia – „Central na zdrowie"...
aaa
Uroczyste otwarcie Centralnego Baru Mlecznego kieleckiej „Społem" PSS
W uroczystości wzięli udział szczypiorniści AZS UJK Kielce, z którym „Społem" podpisało umowę sponsorską na sezon 2017/2018.
Copyright by KZRSS "Społem"

Wywiad Członka Zarządu "Społem" PSS w Słupsku dla "Głosu Pomorza"

Kategoria: SERWIS INFORMACYJNY SPOŁEM NR III/2013
Opublikowano: czwartek, 05, wrzesień 2013

W dniu 31 sierpnia br. w "Głosie Pomorza" ukazał się wywiad z Małgorzatą Zakrocką-Bądkowską, członkiem Zarządu "Społem" Powszechnej Spółdzielni Spożywców w Słupsku, na temat działalności ich Galerii Handlowej "Podkowa" im. Tadeusza Łuniewskiego. Wywiad, zatytułowany "Widać, że coś drgnęło", przeprowadził redaktor Daniel Klusek.

Oto treść tego wywiadu.

– W ciągu tygodnia w "Podkowie" otwarte zostały dwa duże sklepy sieciowe – odzieżowy i apteka z drogerią. Takiej sytuacji nie było od lat.

– Wynajęliśmy dwa największe pomieszczenia na parterze. Te otwarcia to efekt rozmów z najemcami, które trwały od początku roku.

– Trudniej negocjuje się teraz niż kilka lat temu?

– Podaż miejsc handlowych w Słupsku jest bardzo duża. Teraz to najemca dyktuje warunki współpracy.

– Ostatnio w "Podkowie" sklepów głównie ubywało.

– Dwa poprzednie lata były bardzo trudne. Sieciówki, które od nas odeszły w tym czasie, tłumaczyły swoją decyzję polityką central. Próbowaliśmy z nimi renegocjować umowy i obniżać kwoty najmu. Ale to nic nie dało.

– Jak bardzo spadły ceny najmu w ostatnich latach?

– Średnio o 20—30 procent. Wszystko jednak zależy od wielkości sklepu, jego lokalizacji, a także od profilu najemcy.

– Mniejsze koszta ponoszą tylko nowi inwestorzy czy również ci, którzy działają u was od lat?

– Oczywiście oni też. Lepiej zarobić mniej, niż mieć puste lokale.

– Jednak w tym roku coś się zmieniło.

– To prawda, ten rok jest zdecydowanie lepszy niż dwa poprzednie. Coś nareszcie drgnęło. Jest więcej zapytań o możliwość wynajmu powierzchni. Lokalami u nas interesują się nie tylko drobni, lokalni przedsiębiorcy, ale również ogólnopolskie sieciówki.

– Czyli są powody do optymizmu?

– Do umiarkowanego optymizmu. Chyba mamy do czynienia z odbiciem po dwóch latach zastoju.

– Kiedy w "Podkowie" pojawią się kolejni najemcy?

– Już we wrześniu otwarty zostanie u nas gabinet kosmetyczny. Prowadzimy rozmowy z inwestorem z branży meblowej. Staramy się też o pozyskanie inwestora z branży AGD i wystroju mieszkań. To teraz jeden z naszych głównych celów.

Czytaj więcej...

Wywiad Prezesa "Społem" PSS "Robotnik w Zamościu dla "Tęczy Polskiej"

Kategoria: SERWIS INFORMACYJNY SPOŁEM NR III/2013
Opublikowano: czwartek, 01, sierpień 2013

"Stanisław Wojciechowski podpisał nasz statut". Pod takim tytułem Magazyn Krajowej Rady Spółdzielczej "Tęcza Polska" nr 7 z lipca br. opublikował interesujący wywiad z Marią Wawrzaszek-Gruszką – prezesem Zarządu "Społem" Powszechnej Spółdzielni Spożywców "Robotnik" w Zamościu, laureatką tegorocznej nagrody "Menedżer-Spółdzielca". Wywiad przeprowadził redaktor Józef Sobiecki.

Oto treść tego wywiadu.

– Już tylko sześć lat brakuje nam do jubileuszu 100-lecia. Tradycje spółdzielczości spożywców w Zamościu to dorobek poprzednich pokoleń mieszkańców tego pięknego i bogatego w zabytki miasta, zwanego Perłą Renesansu i Padwą Północy, którzy związali swoje życie z naszą spółdzielnią. Staramy się wzbogacać ten dorobek. Jesteśmy dumni z naszych tradycji i rodowodu.

Czy z tym rodowodem związana jest nazwa spółdzielni, w której znajduje się słowo "Robotnik"?

– W roku 1918 mieszczanie i inteligencja utworzyli Stowarzyszenie Spożywców, które jednak nie przyjmowało robotników. Dlatego w roku 1919 powstała spółdzielnia która przyjęła nazwę Zamojskie Stowarzyszenie Spożywców "Robotnik", bo naszą spółdzielnię założyli robotnicy. W ten sposób postanowili wspólnie bronić się przed biedą i lichwą. Jesteśmy dumni z tego rodowodu i z tego, że nasz statut w roku 1920 podpisał własnoręcznie największy spółdzielca w dziejach Polski, ówczesny minister spraw wewnętrznych – Stanisław Wojciechowski, późniejszy Prezydent RP. Nazwa naszej spółdzielni nawiązywała również do popularnego "Robotnika" wydawanego przez Polską Partię Socjalistyczną. Jednym z redaktorów "Robotnika" w latach zaborów, obok Stanisława Wojciechowskiego, był Józef Piłsudski. Tak więc nazwa naszej spółdzielni nawiązywała do niepodległościowych i postępowych tradycji, które wzbogaciliśmy o wartości spółdzielcze. Tym tradycjom i tym wartościom jesteśmy wierni do dzisiaj.

Jakie były początki spółdzielni w wolnej Polsce?

– Początki były bardzo trudne ze względu na powojenne zniszczenia i powszechne ubóstwo. Pierwszy sklep otwarto w prywatnym domu jednego z założycieli. W tym czasie "Robotnik" pomyślał o chlebie dla mieszkańców Zamościa i już roku 1924 pierwsze bochenki z pierwszej spółdzielczej piekarni trafiły na ich stoły. W tym miejscu dzisiaj jest nowoczesna piekarnia. W okresie międzywojennym spółdzielnia rozwijała się dzięki mieszkańcom, którzy chętnie wstępowali do niej. To świadczy, że była ona potrzebna ludziom.

Jakie miejsce zajmował "Robotnik" w powojennych latach?

– Dzieje naszej spółdzielni splatają się, z burzami dziejowymi, jakie nawiedzały nasz kraj. Po wojnie trzeba było odbudowywać spółdzielnię. Były to lata ograniczania spółdzielczej samodzielności i samorządności. W ówczesnym systemie przypadła nam rola monopolisty w handlu spożywczym. Dominowaliśmy również w gastronomii. Prowadziliśmy restauracje, liczne bary i kioski gastronomiczne oraz stołówki pracownicze. Wiele z tych placówek mieściło się w lokalach, które nie były własnością spółdzielni. Po 1989 roku w pierwszej kolejności spółdzielnia musiała zrezygnować z tych pomieszczeń. To samo dotyczyło sklepów, z których wiele mieściło się w budynkach będących własnością miasta bądź spółdzielni mieszkaniowych.

Co robiliście, aby utrzymać się na rynku w warunkach coraz bardziej bezwzględnej konkurencji?

– Nie czekaliśmy z założonymi rękami. Przeprowadziliśmy transformację wewnętrzną, które polegała nie tylko na remontach, ale i na zasadniczej modernizacji sklepów oraz wymianie ich wyposażenia. Postawiliśmy na modernizację i inwestycje. Wszystko z myślą o tym, aby nie dać się konkurencji sieci zagranicznych, które w tempie ekspresowym zaczęły wchodzić na nasz rynek.

Zdawaliśmy sobie sprawę, że klienci mają coraz większy wybór i możliwość porównania. Nie mogliśmy i nie chcieliśmy wypaść gorzej od konkurencji. Ludzie szybko przekonali się do nas do naszej spółdzielczej solidności.

Uczyliście się również do innych...

– Przystąpiliśmy do współpracy ze spółdzielczością szwedzką. Był to program realizowany przez Krajowy Związek Rewizyjny "Społem". Poszliśmy w kierunku "Luxów". W roku 1997 otworzyliśmy pierwszy sklep "Lux" w Zamościu. Obecnie mamy tylko sklepy "Lux" i "Mini-Lux", które wyróżniają się jednolitym wystrojem i kolorystyką. Obok nas tylko PSS "Społem" w Bełchatowie ma taką zunifikowaną sieć. Takich sklepów mamy 22 i dodam, że tylko jeden sklep, który mieści się na Starówce, jest wydzierżawiany od Urzędu Miasta, pozostałe lokale sklepów są własnością Spółdzielni.

Czy otwarcie sklepów w Tomaszowie Lubelskim jest przejawem nowej strategii spółdzielni?

– W Zamościu jest coraz ciaśniej. Dlatego zaczęliśmy szukać nowych lokalizacji w pobliskich miastach powiatowych, a nawet gminach. Wybór padł na Tomaszów Lubelski. To 35 kilometrów od Zamościa. Tam mamy w tej chwili dwa sklepy, w tym jeden zbudowany od podstaw na kupionej działce. Dodam, że ta decyzja wywołała kontrowersje nawet w gronie spółdzielców. Uważam, że bezwzględna konkurencja wymusza takie postępowanie. Jeśli niektóre spółdzielnie nie są w stanie wykorzystać możliwości na swoim terenie to inne powinny ich w tym wyręczyć, aby nie dopuścić konkurencji w postaci różnych biedronek, czy stokrotek... Wchodzimy wyłącznie tam, gdzie miejscowe spółdzielnie nie są zainteresowane otwieraniem nowych placówek. W dalszym ciągu zamierzamy wychodzić poza Zamość, w każdym przypadku jeśli będzie to ekonomicznie uzasadnione.

W publikacjach prasowych podkreśla się, że pani wybór w roku 2004 na stanowisko prezesa zarządu, był wydarzeniem przełomowym w życiu spółdzielni. Co jest źródłem takich opinii?

– Prezesem zarządu jestem od 9 lat, ale w spółdzielni pracuję od 1986 roku. Zaczynałam od pracy w dziale społeczno-samorządowym. Wtedy poznawałam nie tylko spółdzielnię, ale i ludzi, dla których była ona warsztatem pracy. Wtedy też uczyłam się spółdzielczej samorządności i demokracji, nauczyłam się rozmawiać z ludźmi, słuchać ich i rozumieć. Wtedy zrozumiałam, że źródłem wszelkich sukcesów spółdzielni są właśnie oni i ich praca. Zatrudniamy 360 pracowników, a do spółdzielni należy 535 osób. Po kilku latach pracy z samorządem zostałam wiceprezesem do spraw ekonomicznych. Było to w roku 1991, a już po trzech latach pełniłam funkcje wiceprezesa do spraw handlowych. To było w moim życiu zawodowym poważne doświadczenie, które dzisiaj przydaje się w mojej pracy na stanowisku prezesa zarządu. Szczególnie ważne były dla mnie lata 1994—2000 kiedy w trudnym okresie przekształceń własnościowych i dyskryminacji spółdzielczości, byłam wiceprezesem do spraw handlu. Wtedy wszyscy musieliśmy się uczyć pracować w warunkach gospodarki rynkowej i poszukiwać w niej miejsca dla handlu spółdzielczego. Jeździliśmy po kraju i podglądaliśmy konkurencję, a także pierwsze sklepy "Lux", które otwierano w Puławach, Siedlcach, Garwolinie... Prowadziliśmy również intensywne szkolenia kadry kierowniczej i pracowników.

Co szczególnie cenne jest w pani dorobku na stanowisku prezesa zarządu?

– Przede wszystkim polityka inwestycyjna. Zrozumiałam, że bez nakładów na modernizację starych i budowy nowych obiektów nie damy rady utrzymać się na rynku. Zmodernizowaliśmy wszystkie placówki handlowe. W kilku przypadkach modernizacja polegała na wyburzeniu starego i postawieniu nowego sklepu na tej samej działce. Wymagało to ogromnych wyrzeczeń finansowych i reżimu oszczędności. Na te cele wydawaliśmy rocznie średnio 5 milionów zł. Były to duże kwoty, ale się opłaciło, bo wszystkie sklepy są świetnie wyposażone w nowoczesne urządzenia. Zrobiliśmy już wiele, ale nie rezygnujemy ze śmiałych planów inwestycyjnych. W przyszłym roku rozpoczynamy poważną inwestycję w Zamościu. W miejsce starego sklepu powstanie nowy w zupełnie innym kształcie. Dla nas rozwój oznacza otwieranie nowych sklepów, nie tylko w Zamościu. Postawiliśmy na inwestycje. Nie ma innej drogi, jeśli chcemy się rozwijać.

Czym przyciągacie klientów do swoich sklepów?

– Mamy kartę klienta "Społem" od 1994 roku, a więc od początku jej istnienia. Jesteśmy jedną z nielicznych spółdzielni w Polsce, która ma tak ogromy (34 %) udział klientów dokonujących zakupów na tę kartę. Tym, którzy w ten sposób dokonują zakupów w naszych sklepach udzielamy rabatu w wysokości 3 %. Postawiliśmy na świeże produkty, których udział w sprzedaży przekracza 50%. Dotyczy to mięsa i wędlin, ryb, nabiału, owoców i warzyw oraz własnego pieczywa... Jest to handel trudny i kosztowny bo wymaga nowoczesnych urządzeń chłodniczych oraz poważnych wydatków na energię. Ale jest to handel który stwarza możliwość bezpośredniego kontaktu sprzedawcy z klientem. Te nakłady na rozwinięcie sprzedaży produktów świeżych opłacały się. Tym przebijamy zdecydowanie konkurencję. Ludzie znają drogę do naszych sklepów. Jest to ważne ponieważ nasz region, zajmuje jedno z ostatnich miejsce jeśli chodzi o średnią wysokość zarobków. Do naszych sklepów przychodzą ludzie z niezbyt zasobnymi portfelami. Coraz więcej ludzi młodych i bardziej aktywnych opuszcza nasze miasto, a wielu wybiera emigrację. Dlatego tak ważna jest troska o klienta.

Zaczynaliście od chleba z własnej piekarni. Czy w dalszym ciągu spółdzielcze pieczywo cieszy się powodzeniem?

– Ludzie chętnie kupują nasze pieczywo, bo jest smaczne. Obok produktów świeżych, jest ono magnesem, który przyciąga klientów do naszych sklepów. Nabywając nasz chleb, ludzie kupują przy okazji coś do chleba... i nie tylko. Mamy cztery piekarnie i jedną ciastkarnię. Pieczywo dostarczamy nie tylko do naszych sklepów. Ponad jedną trzecią produkcji piekarskiej dostarczamy poza naszą sieć i to nie tylko na terenie Zamościa, ale także do Tomaszowa Lubelskiego, Hrubieszowa...Nie muszę dodawać, że i w tej dziedzinie konkurencja jest ogromna, ale jak dotąd świetnie sobie radzimy. Ludzie cenią nasze pieczywo i są przyzwyczajeni do jego jakości i smaku.

Zdobywała pani doświadczenie przy warsztacie pracy, pełniąc różne funkcje w spółdzielni. A jaka jest pani wiedza wyniesiona ze szkół?

– Jestem ekonomistą, ukończyłam Akademię Ekonomiczną we Wrocławiu, przy czym był to kierunek związany z przemysłem spożywczym. Ale powtarzam, liczy się przede wszystkim wieloletnie doświadczenie i praca w handlu spółdzielczym.

Spółdzielnia jest laureatem wielu nagród i wyróżnień. Pani została wyróżniona ostatnio tytułem "Menedżer-Spółdzielca" . Co te wyróżnienia znaczą dla pani i dla pracowników spółdzielni?

– Spółdzielnia otrzymała wiele nagród i wyróżnień. Od roku 2007 zdobywamy co roku "Gazele Biznesu" i kolejne "Gepardy Biznesu". Posiadamy złoty certyfikat "Solidna Firma", na który zasłużyliśmy sobie uczestnicząc od 5.lat w ogólnopolskim plebiscycie. Bierzemy udział w ogólnopolskim konkursie "Przedsiębiorstwo Fair Play" i w tym roku otrzymaliśmy złoty certyfikat. W 2008 r. otrzymałam tytuł "Prymusa", a w tym roku nagrodę "Menedżer – Spółdzielca", którą wręczono mi podczas uroczystego spotkania z okazji Międzynarodowego Dnia Spółdzielczości. Na 90-lecie naszej spółdzielni zdobyłam w województwie lubelskim tytuł "Kobiety Przedsiębiorczej 2009". Wszystkie te wyróżnienia to dla pracowników spółdzielni i dla mnie ogromny zaszczyt.

Jak pani reaguje na dyskryminację spółdzielczości i ponawiane próby jej wypierania z naszego życia?

– Z niepokojem słucham zarzutów i powtarzanych opinii, że jesteśmy reliktem komunizmu. Historia naszej spółdzielni zdecydowanie temu zaprzecza. Obecnie w spółdzielczości, tak jak w naszej Spółdzielni w Zamościu, pracuje wielu wspaniałych, mądrych, zdolnych ludzi, którzy swoją codzienną pracą udowadniają, że spółdzielczość jest Polsce potrzebna.

Dziękuję za rozmowę.

Czytaj więcej...

Wywiad Prezesa Zarządu "Społem" PSS w Sławnie dla "Tęczy Polskiej"

Kategoria: SERWIS INFORMACYJNY SPOŁEM NR III/2013
Opublikowano: wtorek, 10, wrzesień 2013

W Magazynie Krajowej Rady Spółdzielczej "Tęcza Polska", z sierpnia br., opublikowano wywiad z Kazimierzem Małeckim – prezesem Zarządu "Społem" Powszechnej Spółdzielni Spożywców w Sławnie. Wywiad, pod tytułem: "Tort na życzenie", przeprowadził redaktor Jan Mazur.

Oto treść tego wywiadu.

Czym dzisiaj dysponuje wasza spółdzielnia?

– Mamy 8 placówek handlowych, zakład piekarsko-ciastkarski oraz Spółdzielczy Dom Handlowy "Jantar", w którym mieści się również siedziba zarządu naszej spółdzielni. W tym miejscu przed wojną był ratusz miejski. Proponowałem nawet burmistrzowi kupno tego domu, ale nie skorzystał z oferty.

Co się zmieniło w wyglądzie i wyposażeniu waszych sklepów?

– Wszystkie nasze sklepy zostały gruntownie zmodernizowane. Wymieniono instalacje wodną, kanalizacyjną, elektryczną. Gruntownie odnowiono wnętrza i elewacje sklepów, które zyskały nową kolorystykę. Wymieniliśmy podłogi i posadzki. Sklepy zostały wyposażone w nowe regały, lady i urządzenia chłodnicze. Cała sieć została skomputeryzowana. Wszystkie sklepy są podłączone do serwera głównego, co pozwala nam na bieżąco śledzić wyniki sprzedaży i stan zapasów. Jest godzina 8.00 rano, a ja już mam na biurku wyniki za dzień wczorajszy. Wiem co się działo w poszczególnych placówkach. To pomaga w kierowaniu spółdzielnią oraz szybko reagować i podejmować właściwe decyzje.

Co robicie, aby klienci przychodzili do was a nie do konkurencji?

– Troska o klienta i dobre zaopatrzenie naszych sklepów to dla nas sprawa najważniejsza. Wydaliśmy ponad 6 tysięcy kart stałego klienta "Społem", co na 13 tysięcy mieszkańców Sławna jest bardzo dużo. Praktycznie każda rodzina korzysta z takiej karty. To jest zasługa zarządu, rady nadzorczej i pracowników spółdzielni. Dzięki spółdzielczej solidności, kulturze obsługi, fachowości udało nam się pozyskać zaufanie klientów. Nie jest to łatwe, ponieważ rośnie konkurencja, w pierwszym rzędzie tej sieci gdzie "stosuje się codziennie niskie ceny". Staramy się, aby ceny w naszych sklepach nie odbiegały od tych, które oferuje konkurencja. Powszechne są opinie, że ludzie coraz bardziej przekonują się do społemowskich sklepów i polskich produktów. W naszych sklepach stosujemy również promocyjne weekendowe ceny. Najczęściej dotyczy to mięsa, wędlin i pieczywa. Dużą wagę przywiązujemy do lady mięsnej i dlatego jest ona ładnie urządzona. Mamy stałych, sprawdzonych dostawców. Potrafimy dogodzić klientowi i przygotować porcje mięsa zgodnie z jego życzeniami. Dużą wagę przywiązujemy również do lady nabiałowej, bo to jest druga pozycja w naszej sprzedaży.

Jak pracownicy są przygotowani do tych poważnych wyzwań?

– Dbamy o stabilność kadry. Cenimy zasłużonych, doświadczonych pracowników. Prowadzimy szkolenia nie tylko na temat kultury i sztuki skutecznej sprzedaży, ale także szkolenia specjalistyczne dotyczące na przykład umiejętnej ekspozycji i sprzedaży mięsa. Raz w kwartale spotykamy się z pracownikami i rozmawiamy z nimi o tym co robić, aby klienci byli zadowoleni.

To wszystko ważne, ale chleb jest najważniejszy. Jaki jest ten chleb ze spółdzielczej piekarni?

– Piekarnia spółdzielcza dostarcza pieczywo od 1946 r. Po starej nie ma śladu. W jej miejscu stoi nowa piekarnia, wyposażona w dwa nowoczesne ciągi produkcyjne. Dbamy o tradycję i naszą spółdzielczą markę. Mamy dobrych, doświadczonych piekarzy, którzy potrafią wypiekać pieczywo na naturalnych zakwasach, według starych receptur. To samo dotyczy słodkiego pieczywa, czyli różnego rodzaju słodkich bułeczek oraz ciastek i wymyślnych tortów. Spełniamy każde życzenie tortowe, bo mamy świetnych cukierników.

Za co jeszcze klienci was cenią?

– Za to, że z myślą o nich organizujemy wiele konkursów, że wspieramy kulturę, oświatę i sport w mieście. Sponsorujemy wiele imprez, które odbywają się w Sławieńskim Domu Kultury, w Ośrodku Sportu i Rekreacji oraz w amfiteatrze. Wszędzie tam jesteśmy obecni i widoczni. Pomagamy tym, których dotknęło nieszczęście. Ostatnio odbył się turniej piłkarski służb mundurowych (Straż Graniczna, leśnicy, strażacy i policja), z którego dochód został przeznaczony na leczenie ciężko chorego chłopca. Takie turnieje odbywają się od kilkunastu lat. Udało się już pomoc: Amelce, Adamowi, Kacprowi... Wspieramy również popularne Festiwale Orkiestr Dętych oraz Festiwal im. Marka Grechuty.

Od kiedy pan jest prezesem zarządu?

– To stanowisko objąłem w trudnym okresie, bo w styczniu 1989 r. Rozpoczynała się nowa epoka w dziejach całej polskiej spółdzielczości i naszej spółdzielni. Na szczęście wcześniej przez 8 lat byłem przewodniczącym rady nadzorczej i to ona zaproponowała mi objęcie funkcji prezesa. Ludzie mnie znali, mieli zaufanie i wierzyli, że jestem dobry na trudne czasy. Tak jak dawniej przywiązuję dużą wagę do pracy rady nadzorczej, na której zrozumienie i pomoc mogę zawsze liczyć. Są w niej doświadczeni spółdzielcy, w tym cztery emerytki, byłe pracownice, które znają spółdzielnię od podszewki i potrafią myśleć jak prawdziwi jej gospodarze.

Co w pana pracy jest najważniejsze? Co jest źródłem sukcesów spółdzielni?

– Po pierwsze to troska o klienta. Trzeba obok niego chodzić na paluszkach, aby był zadowolony i wydeptywał ścieżki do naszych sklepów. A po drugie to pracownicy. Otaczam szacunkiem starszych doświadczonych i zasłużonych pracowników, a jednocześnie potrafię współpracować z młodymi, którzy są otwarci na nowe propozycje i nowe rozwiązania, bo lepiej czują i rozumieją współczesny, świat oraz rewolucję informatyczną. To w dużym stopniu dzięki nim udało się wprowadzić komputeryzację w naszej spółdzielni.

Jest pan już w wieku emerytalnym. Co dalej?

– Rada nadzorcza zdecydowała, że do końca obecnej kadencji o więc do przyszłego roku pozostaję na tym stanowisku. To kawał życia związanego ze spółdzielnią i ludźmi, z którymi przyszło mi pracować. Jestem z tych lat zadowolony. Jednego tylko żałuję, że po roku 1990, kiedy rozwalono spółdzielczość słynną "specustawą" my społemowcy nie potrafiliśmy połączyć sił, aby wykorzystać naszą ogromną szansę. Razem stalibyśmy się potęgą, której nie straszna byłaby żadna konkurencja. W przyszłym roku upłynie 25 lat od kiedy jestem prezesem. Będzie okazja na jubileuszowy spółdzielczy tort życzeniowy.

Dziękuję za rozmowę.

Czytaj więcej...

Zapraszamy do uczestnictwa w Święcie Latawca

Kategoria: SERWIS INFORMACYJNY SPOŁEM NR III/2013
Opublikowano: poniedziałek, 07, październik 2013

51 Mistrzostwa Polski Latawców dla Młodzików zostaną rozegrane zostaną na lotnisku w Gliwicach w dniach 12—13 października 2013 r.

Święto Latawca Społem (Mistrzostwa Polski Modeli Latających dla juniorów młodszych) dofinansowane jest przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Spożywców Społem oraz miasto Gliwice

Patronat: Aeroklub Polski – Polski Związek Sportu Lotniczego

Termin i miejsce zawodów:

Mistrzostwa rozegrane zostaną na lotnisku w Gliwicach w dniach 12—13 października 2013 r.

Uczestnictwo w zawodach:

W zawodach mogą uczestniczyć modelarze młodzicy (do lat 14-tu włącznie, czyli urodzeni w roku 1999 lub młodsi).

Każda Spółdzielnia Społem PSS, Aeroklub regionalny oraz Stowarzyszenie zarejestrowane w Aeroklubie Polskim może zgłosić drużynę składającą się maksymalnie z czterech zawodników ( po dwóch w klasie latawców płaskich FLP i skrzynkowych FLS, W skład drużyny może wchodzić jeden instruktor ( opiekun) Organizatorzy mogą zgłosić do zawodów po dwie drużyny.

Klasy modeli:

FLS ( latawce płaskie), FLP ( latawce skrzynkowe)

Klasyfikacje:

    W Mistrzostwach przeprowadzone będą następujące klasyfikacje:

  • indywidualna w każdej z rozgrywanych klas
  • zespołowa

Punktacja zespołowa będzie wynikiem sumy miejsc zajętych przez poszczególnych zawodników w obydwu klasach. W przypadku równej ilości punktów za miejsca będzie liczona suma punktów zdobytych przez poszczególnych zawodników.

Nagrody sportowe:

za indywidualne miejsca 1—3 w każdej klasie:
medale, puchary, dyplomy

za 1– 6 miejsca w klasyfikacji zespołowej
puchary i dyplomy

Termin zgłoszeń:

Do dnia 6 października 2013r należy podać nazwiska oraz klasy startujących zawodników a także nazwiska opiekunów, wyłącznie pocztą elektroniczną na adres: [email= Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. ][/email]

Zakwaterowanie i wyżywienie:

Zawodnicy i opiekunowie zostaną zakwaterowani w schronisku młodzieżowym i internacie Szkolnego Schroniska Młodzieżowego, ul. Krakusa 16, 44—100 Gliwice.

Wyżywienie: Bar Wiedeński, ul. Łużycka 16, 44—100 Gliwice ( przy placu Krakowskim)

Wpisowe:

Wpisowe wynosi 30 zł od zawodnika Mistrzostw. Wpisowe obejmuje również opiekuna ( opiekunów) w przypadku, gdy korzysta ( korzystają) z zakwaterowania i wyżywienia.

Oznakowanie modeli:

Modele muszą być oznakowane inicjałami imienia i nazwiska lub numerem licencji, jeśli zawodnik takową posiada

Przepisy techniczne modeli:

Strona internetowa Aeroklubu Polskiego: System współzawodnictwa sportowego dzieci i młodzieży w modelarstwie lotniczym i kosmicznym

Przepisy porządkowe

Na wyznaczone przez organizatorów miejsca treningu i startu ekipy mogą podjechać samochodem wjeżdżając na teren lotniska wyłącznie od ul. Rybnickiej. Samochody należy zaparkować na skraju lotniska. W żadnym przypadku nie wolno jeździć samochodem po płycie lotniska. Instruktorzy i opiekunowie zobowiązani są do zapewnienia właściwego zachowania zawodników w miejscu zakwaterowania i w trakcie zawodów.

Program Mistrzostw

12.10. – sobota

12.00 – 15.00  Rejestracja ekip – Internat Szkolnego Schroniska Młodzieżowego ul. Krakusa 16, 44—100 Gliwice, wydanie numerów startowych, skierowanie do zakwaterowania, wydanie bloczków na wyżywienie,
15.00 – 18.00  Ocena statyczna modeli
18.00 – 20.00  Kolacja
20.15 – 20.45  Odprawa dla kierowników ekip i instruktorów.

13.10. – niedziela

8.00 – 9.00  Śniadanie
10.00 – 13.00   Rozgrywanie zawodów na lotnisku
15.00 -   Zakończenie Mistrzostw Polski na lotnisku w Gliwicach
16.00 – 18.00  Obiad i wyjazd uczestników Mistrzostw

Instytucje organizujące:

  • Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Spożywców Społem
  • Gliwickie Stowarzyszenie Modelarzy Lotniczych
  • Aeroklub Gliwicki
  • Społem PSS Gliwice
  • Miasto Gliwice

Obsługa Mistrzostw:

Organizator: dr inż. Stanisław Kubit
Gospodarz Mistrzostw: dyrektor Aeroklub Gliwickiego instr. pil. Krzysztof Piekarczyk
Sędzia Główny: dr inż. Stanisław Kopacz
Kierownik sekretariatu: Tadeusz Milewski
Kierownik techniczny: instr. Stanisław Paździorek
Obsługa komputerowa Mistrzostw: mgr inż. Wojciech Błachut

Czytaj więcej...